Ujawnione dane osobowe 500 osób podpisanych pod petycją. Prokuratura odmawia, UODO rozpatruje skargę i komentuje
Wraca sprawa publikacji w Biuletynie Informacji Publicznej pełnej listy imion i nazwisk ponad 500 osób, które podpisały petycję przeciwko planowanej wycince drzew na Placu 5 Marca w Kamieniu Pomorskim. Autorka petycji zawiadomiła bowiem Prokuraturę Rejonową w Kamieniu Pomorskim o możliwości popełnienia przestępstwa — ta odmówiła wszczęcia postępowania. Poprosiliśmy Urząd Ochrony Danych Osobowych o komentarz.
Prokuratura Rejonowa w Kamieniu Pomorskim odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie bezprawnego przetwarzania danych osobowych przez lokalny Urząd Miasta i Gminy. Sprawa dotyczyła incydentu z listopada 2025 roku, kiedy to na oficjalnej stronie internetowej urzędu opublikowano listę 500 osób podpisanych pod petycją w sprawie wycinki drzew na pl. 5 Marca. Mimo że z ustaleń wynika, iż osoby te nie wyraziły wymaganej prawem zgody na upublicznienie ich imion i nazwisk, prokurator Marcin Kowal uznał, że działanie urzędników nie zawiera znamion czynu zabronionego.
Kluczowym argumentem śledczych jest stwierdzenie, że samo imię i nazwisko nie zawsze stanowi dane osobowe podlegające ochronie w myśl przepisów karnych. W uzasadnieniu wskazano, że opublikowane dane nie pozwalały na jednoznaczną identyfikację konkretnych osób bez podjęcia dodatkowych, kosztownych i czasochłonnych działań, ponieważ nie towarzyszyły im inne identyfikatory, takie jak adres czy data urodzenia. W ocenie prokuratury, w realiach tej konkretnej sprawy, zamieszczenie jedynie imion i nazwisk sygnatariuszy petycji nie realizowało znamion przestępstwa z art. 107 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych.
UODO: imię i nazwisko to dane osobowe
Poprosiliśmy Urząd Ochrony Danych osobowych o komentarz. W przesłanej do redakcji odpowiedzi UODO przypomina, że zgodnie z RODO danymi osobowymi są wszelkie informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej — wprost wymienione są tu imię i nazwisko. Ich publikacja w internecie stanowi przetwarzanie danych osobowych.
To istotne w kontekście wcześniejszych wypowiedzi, w których padało stwierdzenie, że „same imiona i nazwiska bez adresów nie są danymi osobowymi”. Stanowisko organu nadzorczego nie pozostawia wątpliwości — są.
UODO wskazuje również, że możliwe podstawy przetwarzania danych przez organ publiczny to m.in.:
- realizacja obowiązku prawnego (art. 6 ust. 1 lit. c RODO),
- wykonywanie zadania realizowanego w interesie publicznym (art. 6 ust. 1 lit. e RODO).
Jednak — jak podkreślono — ustawa o dostępie do informacji publicznej nie nakłada obowiązku publikowania w BIP imion i nazwisk osób podpisanych pod petycją.
Ustawa o petycjach: zgoda jest kluczowa
Szczególne znaczenie ma art. 8 ust. 1 ustawy o petycjach. Zgodnie z nim w BIP należy zamieścić skan petycji, ale ujawnienie imienia i nazwiska osoby wnoszącej petycję może nastąpić wyłącznie za jej zgodą.
Trudno więc wskazać przepis, który czyniłby koniecznym ujawnienie danych wszystkich sygnatariuszy. Tym bardziej że — jak zauważyliśmy — w przypadku innych petycji publikowanych w kamieńskim BIP nazwiska podpisanych Mieszkańców nie były ujawniane.
Jedna skarga już wpłynęła
UODO poinformował redakcję, że w sprawie wpłynęła jedna skarga i oczekuje ona na rozpatrzenie. Organ przypomina jednocześnie, że każda osoba, która uważa, iż jej dane przetwarzane są niezgodnie z prawem, ma prawo złożyć skargę do Prezesa UODO, dochodzić swoich praw przed sądem powszechnym (art. 79 RODO) oraz żądać odszkodowania, jeśli poniosła szkodę majątkową lub niemajątkową (art. 82 RODO).
Czy to przestępstwo?
W przesłanej odpowiedzi UODO wyraźnie zaznacza, że naruszenie ochrony danych osobowych w rozumieniu RODO nie jest automatycznie przestępstwem i nie stanowi samo w sobie podstawy do wszczęcia postępowania przez prokuraturę.
Jednocześnie przypomniano, że przestępstwo z art. 107 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych zachodzi wtedy, gdy ktoś przetwarza dane, choć ich przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo nie jest do tego uprawniony. Ocena, czy w konkretnej sprawie doszło do czynu zabronionego, nie należy jednak do kompetencji Prezesa UODO w trybie udzielania informacji.
Co dalej?
Po naszej interwencji oraz rozmowie z Sekretarzem Gminy dane zostały usunięte z BIP, a petycja opublikowana ponownie — już w wersji zanonimizowanej. Nie zmienia to jednak faktu, że przez kilka dni imiona i nazwiska ponad 500 mieszkańców były publicznie dostępne w internecie.
W małej społeczności, jaką jest Kamień Pomorski, samo imię i nazwisko w wielu przypadkach wystarcza do jednoznacznej identyfikacji osoby. To właśnie ten aspekt — kontekst lokalny — był podnoszony zarówno przez inicjatorkę petycji, jak i przez osoby, które zgłaszały się do redakcji.
Sprawa nie jest więc zamknięta. Trwa postępowanie przed UODO, a jego wynik może mieć znaczenie nie tylko dla tej konkretnej sytuacji, ale również dla standardów publikacji dokumentów w Biuletynie Informacji Publicznej w przyszłości.


Abstrahując od czynu, którego dopuścił się urząd, to trochę zabawne, że ludzie podpisują się pod czymś i potem obawiają się, że ktoś się dowie, że się podpisali. Bo przecież gdyby się nie obawiali tylko chcieli dać obywatelski przykład to sprawy w ogóle by nie było, czyż nie?
Miasto cudów
Może to bardziej nagłośnić np. Do telewizji .
Jak zwykle kto ma władzę ten lżej ale nie powinien być bezkarny?!